1 kwietnia 2014

Rozdział dziewiąty

Tego dnia śnieg nie dawał za wygraną. Temperatura spadła znacznie poniżej zera, co niezbyt podobało się mieszkańcom Londynu. Na ulicach osadził się szron, było ślisko, przez co tworzyło się coraz więcej korków. Maggie odsłoniła wszystkie żaluzje w mieszkaniu, wpuszczając do środka nieco światła. Od razu po powrocie wzięła orzeźwiający prysznic, zastanawiając się nad tym, co stało się minionego wieczoru, a także jeszcze tego poranka.
Tomlinson kilkadziesiąt minut temu pożegnał się z dziewczyną w normalny sposób, tak jak robił to do tej pory. Z jednej strony Maggie cieszyła się, że po raz kolejny nie doszło do czegoś więcej, zaś z tej drugiej strony nie wiedzieć czemu była trochę rozczarowana. Sama nie potrafiła zdefiniować swoich uczuć względem przyjaciela. Właśnie tak traktowała go do tej pory, nawet wtedy, gdy namiętność wzięła górę i stało się coś, co nie powinno nigdy mieć miejsca. Zdawała sobie z tego doskonale sprawę, jednak Louis działał na nią w magiczny sposób, którego nie umiała nikomu wytłumaczyć.
Wiedziała, że chłopak żywił względem niej głębsze uczucia, ale mimo to pozwoliła sobie na kilka chwil słabości. Ciągle dawała mu mylne znaki, od których nie mogła się powstrzymać. W obecnej sytuacji nie była w stanie szczerze powiedzieć, że zupełnie nic nie czuła do Tomlinsona. Bała się, że kierowała nią zwykła fascynacja, namiętność i pożądanie. Nie mogła znaleźć w tym wszystkim odrobiny prawdziwego uczucia, choć starała się przez cały czas. Możliwe, że te myśli całkowicie odrzucała, nie biorąc tej możliwości w ogóle pod uwagę. Bała się stracić najlepszego przyjaciela nie tylko z powodu nieodwzajemnionych uczuć. Najbardziej przerażała ją możliwość nieudanej próby, bowiem zdawała sobie sprawę, że jako parze mogłoby się im nie udać. Żadne z nich nie potrafiłoby wówczas utrzymywać z drugą osobą tych samych kontaktów, a wszystko uległoby diametralnej zmianie. Dziewczyna westchnęła ciężko, odrzucając od siebie myśl zaparzenia porządnej kawy. Postanowiła, że wydawnictwo będzie odpowiednim miejscem na wyciszenie i spokojne poukładanie spraw. Przed kolejnym popołudniem z Louisem koniecznie musiała się czymś zająć, a praca była idealną odskocznią od codziennych trosk i problemów.
Maggie wyciągnęła ze swojej skórzanej torebki plik kluczy, jednak okazało się, że ktoś był już w środku. Zdziwiona nacisnęła klamkę, wchodząc do środka. Niczego nie zdołała usłyszeć, w biurze panowała idealna cisza. Przez ułamek sekundy poczuła strach, w jej głowie zaczęły pojawiać się myśli o kradzieży, napadzie i tym podobnych zjawiskach. Wypuściła powoli powietrze z ust, podążając w stronę swojego gabinetu, który dzieliła wraz z Dylanem. Chwilę później spostrzegła kolegę, siedzącego na obrotowym fotelu z słuchawkami w uszach. Dziewczyna stanęła w progu, krzyżując ręce na piersi i z uśmiechem na ustach czekała, aż chłopak zorientuje się o jej obecności. Dosłownie po dziesięciu sekundach Dylan uniósł zdziwiony wzrok, wyłączając muzykę.
- Cześć, Meg – powiedział radośnie, odkładając urządzenie na swoje biurko. - Co tutaj robisz? Przecież są święta.
- Mogłabym zapytać cię o to samo – zauważyła brunetka, na co chłopak wzruszył jedynie ramionami. - Przyszłam trochę popracować, pomyśleć, poukładać sobie różne prywatne sprawy, a u siebie zbyt wiele rzeczy mnie rozprasza.
- W takim razie co mam robić, szefowo? - zapytał z uśmiechem Dylan, ale widząc minę dziewczyny mówiącą „daj spokój, przecież możesz iść do domu”, natychmiast dodał: - Nigdzie się nie ruszam, nie ma mowy. Skoro już tutaj jestem, pomogę ci.
Rain westchnęła zrezygnowana, poddając się. Wręczyła przyjacielowi plik tekstów, którymi miał się zająć, a sama zabrała się za drugą połowę. Lubiła to robić, praca w regionalnej gazetce sprawiała jej wiele przyjemności, ale także przynosiła ogromną satysfakcję. Ze wszystkich sił starała się nie myśleć o Louisie, jednak za każdym razem, gdy tylko spoglądała na wspólne zdjęcie sprzed kilku lat, stojące na biurku, wszystkie emocje z ostatnich wydarzeń uderzały w nią tak bardzo, że niekiedy nie potrafiła złapać oddechu. Miała wielką ochotę zadzwonić do Tomlinsona tylko po to, by znów usłyszeć jego zmysłowy głos. Z ledwością powstrzymywała się od sięgnięcia po telefon, jednak całą jej uwagę rozproszyło zdjęcie na jednym z CV, które leżały tuż obok niej. Pospiesznie wyciągnęła kartkę, dokładnie przyglądając się wizerunkowi przedstawionej dziewczynie na fotografii. Dopiero po kilku minutach przypomniała sobie, że był to nikt inny jak Emma Mayers, dawna znajoma Louisa. Kiedy się poznały, zupełnie nie miała pojęcia, że to właśnie ją przyjęła na stanowisko do swojego wydawnictwa. Nie mogła już zmienić zdania, przede wszystkim ze zwykłej lojalności wobec drugiego człowieka. Przez swoje obawy czy niewielką zazdrość nie powinna nikogo zwalniać tuż po zatrudnieniu. Tak naprawdę nie uśmiechało jej się pracowanie z Emmą na co dzień, miała jednak nadzieję, że pomiędzy nimi nie dojdzie do poważniejszych sprzeczek czy konfliktów, w których główną rolę mógłby odgrywać Tomlinson. Maggie obiecała sobie, że jakąkolwiek zazdrość będzie starała się trzymać na wodzy i swoim zachowaniem nie sprawi, by przyjaciel mógłby czuć się rozczarowany. Ponadto, minionego wieczoru zawarli pewną umowę, której wolała się trzymać.
- Zdarzyło ci się kiedyś zakochać w kimś, kogo przez całe swoje życie uważałeś za najlepszego przyjaciela? - nieświadomie skierowała to pytanie do Dylana, który zdziwiony spojrzał na nią niepewnie. Wyraźnie gryzła się z własnymi myślami, przez co zupełnie nie potrafiła skoncentrować się na wykonywaniu pracy. Wyglądało na to, że przyjście tutaj nie było najlepszym pomysłem.
- Chyba tak – odpowiedział ku zaskoczeniu dziewczyny. - To znaczy, do końca nie wiem czy można nazwać to zakochaniem, ale odczuwałem coś podobnego.
- Myślisz, że takie przyjacielskie związki mają szansę na przetrwanie i na to, by zrodziło się naprawdę prawdziwe i szczere uczucie?
- To zależy – westchnął ciężko, przeczesując palcami swoje włosy. - Najpierw musisz mieć pewność, że ta druga osoba również wykazuje zainteresowanie tobą, że nie ma nikogo innego na oku, bo wtedy takie wyznanie kompletnie może zniszczyć relację, która była wcześniej – chłopak uśmiechnął się lekko w jej stronę, zastanawiając się, skąd wzięły się te wszystkie pytania i dlaczego zeszli właśnie na ten temat. Kiedy usłyszał z jej ust ciche „a kiedy mam już tę pewność?”, kontynuował: - Wtedy nic cię nie powstrzymuje i powinnaś dać temu szansę.
Maggie nerwowo bawiła się swoimi palcami, zastanawiając się nad tym, co powiedział przed chwilą Dylan. Musiała przyznać, że w jego słowach było wiele racji. Jeżeli chodziło o Louisa, miała stuprocentową pewność, że darzył ją głębokim uczuciem i nikogo więcej obecnie nie było w jego życiu prywatnym. Mimo wszystko bała się tego ogromnego ryzyka, choć prawdę mówiąc wykonała już pierwszy krok. Pocałowała Tomlinsona tak, jakby już był jej. Nie mogła sobie tego darować, ale jednocześnie miała ogromną ochotę na powtórkę. Im dłużej się nad tym wszystkim zastanawiała, tym bardziej nie wiedziała, jak postąpić. Postawiła więc na całkowitą spontaniczność, by zobaczyć czy los faktycznie chciał połączyć ją z Louisem. Czym prędzej podziękowała Dylanowi za rozmowę, spakowała swoje rzeczy i wyszła na świeże powietrze, zamierzając natychmiast skierować się w stronę domu przyjaciela, z którym miała dzisiaj odwiedzić biologicznych rodziców.

Liam siedział na kanapie w salonie przed ekranem telewizora, niecierpliwie wyczekując przyjścia Ashley. Musiał jak najszybciej powiadomić dziewczynę o najbliższych planach zespołu, czyli o wyjeździe na jakiś czas. Gdyby tylko mógł, bez żadnego wahania zabrałby blondynkę ze sobą, jednak nie było to możliwe. Każde z nich miało swoje zawodowe obowiązki, których nie dało się tak po prostu odłożyć na później. Payne wiedział jednak, że dziewczyna nie będzie robiła mu wymówek, nie będzie zła, bowiem doskonale zdawała sobie sprawę, że strona artystyczna Liama była tą, z którą musiała się nim dzielić. Mimo wszystko w pełni to akceptowała i życzyła chłopakowi samych sukcesów i dalszego rozwijania swojej muzycznej kariery.
Z przemyśleń wyrwało go ciche pukanie do drzwi, szybko podniósł się z miejsca, kierując się w stronę wejścia. Uśmiechnął się do siebie, jednak w progu drzwi nie zobaczył blondynki, co trochę go rozczarowało.
- Jestem Emma, nie wiem, czy mnie pamiętasz – ciemnowłosa podała Liamowi swoją rękę, niespokojnie rozglądając się po pomieszczeniu. Chłopak skinął jedynie niepewnie głową, przedstawiając się. - Szukam Louisa, zastałam go?
- Niestety Lou ma swój własny zaciszny kąt – odpowiedział rozbawiony Payne, uważnie przyglądając się dziewczynie, z którą jego przyjaciel spędzał większość czasu w Los Angeles. W jej obecności wyczuwał kłopoty, jednak starał się to ignorować. - Z tego co mówił, dzisiaj ciężko będzie go zastać, załatwia jakieś sprawy rodzinne z Maggie.
- Czyli to naprawdę coś poważnego? - zapytała dziewczyna, a mina wyraźnie jej zrzedła, kiedy uświadomiła sobie, że nic nie wyjdzie z jej dzisiejszego spotkania z Louisem.
Liam wzruszył jedynie ramionami, bowiem nie czuł się upoważniony do tego, by zdradzać obcym ludziom sprawy prywatne przyjaciela. Jeżeli chłopak będzie miał potrzebę wygadania się przed dawną znajomą, na pewno to zrobi, dlatego Payne w żadnym wypadku nie chciał się wtrącać. Poza tym, był pewien, że Tomlinson postąpiłby tak samo na jego miejscu.
- Trudno, złapię go innym razem – zakomunikowała dziewczyna, a kąciki jej ust lekko uniosły się ku górze. - Miło było znów cię zobaczyć, Liam.
Ciemnowłosa pomachała mu na pożegnanie, a chłopak z grzeczności odwzajemnił gest. Z oddali zauważył wysoką, szczupłą blondynkę, której wyczekiwał już długi czas. Ashley z przerażeniem minęła się z Emmą, po czym przyspieszyła kroku i bez żadnego słowa czy przywitania wpadła do mieszkania chłopaków, nerwowo przechadzając się w holu.
- Kochanie, możesz mi powiedzieć, co się stało? - zapytał przestraszony Liam, podchodząc bliżej i chwytając blondynkę za ramiona. - Wyglądasz tak, jakbyś zobaczyła przed chwilą ducha.
- Bo może właśnie tak było – westchnęła, przenosząc wzrok na chłopaka. - Co ona tutaj robiła, czego chciała?
- Emma? Szukała Louisa, ale nie wiem w jakiej sprawie – przyznał szczerze brunet, coraz bardziej zastanawiając się, o co tak naprawdę chodziło jego dziewczynie. - Chyba po ich wspólnych wydarzeniach w Los Angeles liczyła na coś więcej, ale spotkało ją ogromne rozczarowanie z powodu Meg.
- Louis? - spytała wyraźnie zdziwiona blondynka. - Nie ważne. Powiedz mi, naprawdę niczego nie pamiętasz? Naprawdę nie pamiętasz tej dziewczyny i tego, co się stało?

Dwudziestoletnia brunetka stała obok balustrady w ganku przed domem Tomlinsona. Wróciły do niej wspomnienia, kiedy zapłakana przychodziła tutaj i skulona siedziała pod drzwiami, czekając na pojawienie się przyjaciela. Drzwi jego domu zawsze były dla niej szeroko otwarte, a rodzice chłopaka traktowali ją jak członka rodziny. To właśnie tutaj zawsze mogła odnaleźć ciepło, wsparcie i pomoc, której kiedyś bardzo potrzebowała i nigdy nie spotkała się z odmową.
Maggie nabrała powietrza do ust, starając się utrzymać równomierne bicie swojego serca. Nie mogła pozwolić, by emocje całkowicie zawładnęły jej ciałem, jednak doskonale zdawała sobie sprawę, że o wszystkim zapomni, gdy tylko ponownie zobaczy Louisa. Delikatnie nacisnęła dzwonek, a ze stresu zaczęła stukać obcasami o drewnianą podłogę. Kilkadziesiąt sekund później przyjaciel otworzył drzwi, wyglądał na nieco zdziwionego, jednak od razu uśmiechnął się na widok dziewczyny. Brunetka nie mogła przejść obojętnie obok tego, jak się prezentował. Wcześniej nie zwracała na to tak wielkiej uwagi, jednak teraz każdy detal jego wyglądu działał na nią pobudzająco. Miał na sobie czarne rurki oraz białą, elegancką koszulę w drobne czarne kropki, której Maggie nigdy wcześniej nie widziała. Przyglądała mu się od stóp do głów, nie mogąc wyjść z podziwu.
- Co tutaj robisz, mała? - zapytał radośnie Tomlinson, wpuszczając ją do środka. - Miałem odebrać cię z domu za jakieś dwie godziny. Coś się stało? Zmiana planów?
- Nie. I nie – powiedziała dziewczyna, co całkowicie rozbawiło Louisa. Już dawno nie widział jej tak zestresowanej w jego obecności i poniekąd obawiał się, że teraz wszystko będzie tak wyglądało. Nie chciał, by Maggie czuła się przy nim niekomfortowo tylko z powodu tego, że wyznał na głos swoje uczucia. Wciąż mogli być przyjaciółmi. - Po prostu musiałam i chciałam cię zobaczyć wcześniej.
- Dużo wcześniej – zauważył Louis, podchodząc bliżej dziewczyny. Owinął zgrabnie swoje ręce wokół jej talii, delikatnie przyciskając ją do swojego ciała. - Cieszę się, że przyszłaś.
Maggie wysiliła się jedynie na uśmiech, czując jak na policzkach pojawiają się rumieńce. Nie była w stanie wypowiedzieć już ani jednego słowa, spojrzenie Tomlinsona przeszywało ją na wskroś. Louis odgarnął z jej twarzy niesforny kosmyk włosów, rozkoszując się pięknym zapachem perfum, których dzisiaj użyła. Przez cały czas odnosił wrażenie, że Rain prowokowała go do czynów, których tak naprawdę się obawiał. Nie chciał jej skrzywdzić i wiedział też, że ona nie chciała tego samego dla niego. Z drugiej zaś strony miała jakiś cel, skoro przyszła do niego przed czasem, zupełnie niezapowiedziana. Tomlinson podejrzewał, że coś naprawdę wielkiego kłębiło się w jej głowie, ale znał ją na tyle dobrze, iż wiedział, że na razie nie będzie w stanie mu tego zdradzić. Albo chciała uzyskać pewność w swoich przekonaniach, albo nie potrafiła wprost mówić o tak potężnym uczuciu, jakbym była miłość. Dziewczyna przytuliła się do niego, opierając głowę o jego klatkę piersiową. Louis objął ją jeszcze mocniej, ciężko wzdychając. W takich momentach miał ochotę dać upust swoim emocjom i pozwolić, by ogarniająca go od dłuższego czasu rozpacz, wyszła na zewnątrz. Powstrzymywał się jedynie ze względu na brunetkę.
- Maggie, to wszystko dzieje się za szybko – powiedział, gładząc swoimi dłońmi jej długie włosy. - Widzę to po tobie. Przychodzisz całkowicie zdesperowana, nie wiesz co powiedzieć ani co zrobić. Nie chcę, byś przed każdym takim gestem sto razy zastanawiała się, czy mnie zranisz. Przepraszam cię za wczorajszą sytuację, to nie powinno się wydarzyć.
- A więc żałujesz tego, że się całowaliśmy? - Rain odsunęła się ostrożnie od Tomlinsona, a w jej głosie dało się słyszeć smutek.
- Nie – powiedział stanowczo Louis, wciąż nie wypuszczając dziewczyny ze swoich ramion. - Nigdy nie będę tego żałował. Ale to ty się z tym gryziesz, nie możesz zaprzeczyć. Po prostu potrzebujesz czasu i to nie jest nic złego, Meg. Dalej możemy być przyjaciółmi. Nie oczekuję, że odwzajemnisz moje uczucia.
Dziewczyna chciała zaprzeczyć, jednak w porę zdała sobie sprawę, że tak naprawdę nie miała żadnych argumentów na poparcie swojej teorii. Nie wiedziała czy kochała Louisa. Na razie przez cały czas to namiętność, a nie uczucia odgrywały kluczową rolę we wszystkim, co się wydarzyło. Chcąc nie chcąc, musiała przyznać Louisowi rację.
- Idź już do samochodu, ja wezmę tylko marynarkę i możemy jechać – Tomlinson wręczył jej kluczyki do swojego samochodu, delikatnie całując w czoło, a chwilę później zniknął na pierwszym piętrze.

*~*
OD AUTORKI: Po dość długim czasie dziewiątka w końcu się pojawia. Ta cała tajemnica wokół Emmy i Liama zrodziła się w mojej głowie tak nagle, ale postanowiłam to wykorzystać, żeby jakoś urozmaicić tę historię. Kolejny rozdział pojawi się już na spokojnie pewnie po 15 kwietnia, także do szybkiego napisania! PS. Zmieniłam znowu wygląd, ale ten zdecydowanie podoba mi się bardziej. Co sądzicie? :) 

15 komentarzy:

  1. Całkowicie rozumiem zagubienie Maggie. Do tej pory widziała w Louisie tylko i wyłącznie przyjaciela, nie zastanawiała się nad tym, czy czuje do niego coś więcej. Chociaż na pewno jest nim zauroczona skoro się całowali :) Strasznie im kibicuję i bardzo cieszy mnie sposób w jaki Lou ją traktuje. Jest bardzo wyrozumiały i delikatny chociaż wiem, że z chęcią wycałowałby ją tak mocno że straciłaby dech.
    Taki Tomlinson działa na moją wyobraźnię. Wiesz jak mnie poruszyć, kochana :*
    Co do spontanicznego pomysłu na temat Liama i Emmy, no wzbudziłaś moją ciekawość. Oby tak dalej!
    Jestem zachwycona tym odcinkiem :)
    Całuję <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Okej, więc.. Nie było mi łatwo zabrać się za przeczytanie, bo miałam zaległość na jakieś cztery/pięć rozdziałów, a umówmy się, że nadrobić coś takiego nie jest prosto. Aleeeee.. W końcu się za to zabrałam i nie było najgorzej. Właściwie to poszło mi całkiem gładko i bardzo przyjemnie spędziłam ten czas podczas czytania. No i w końcu mogę wypowiedzieć się, co o tym wszystkim myślę. :D
    Zacznę od tego, że byłam lekko zestresowana, kiedy pojawiła się postać Emmy. Z doświadczenia, którego nabyłam podczas czytania Sieci Czasu wiem, że pojawiające się dziewczyny w opowiadaniach mogą nieźle nakręcić. Wcześniej mówiłaś mi, że ją polubię, więc w gruncie rzeczy nie powinnam się bać, ale i tak jakoś tak odczuwałam pewien niepokój. W końcu się pojawiła iiii.. Wydaje się być naprawdę miła. Mam nadzieję, że moje dobre wrażenie o niej nie zniknie. W gruncie rzeczy póki co niewiele się pojawiała, więc można spodziewać się właściwie wszystkiego. Jedyne co naprawdę mnie martwi i zastanawia, to jej powiązania z Liamem. :o Jesteś okrutna, że nie wyjaśniłaś Nam tego nawet w najmniejszym stopniu! Ciekawość mnie zjada na samą myśl coś tam wymyśliła. XD
    Jeśli już jestem przy Liamie, to powiem, że uwielbiam go razem z Ashley. Są super parą, słodziutcy, no po prostu rozkoszni. Trochę szkoda, że znowu będę musieli się rozstać na jakiś czas, kiedy chłopcy znowu wyjadą do Los Angeles. :c Dobrze, że dziewczyna jest taka wyrozumiała. Na pewno będzie jej przykro, że znowu zostanie w Londynie sama, ale jestem pewna, że to wszystko zrozumie, a taka kolejna próba czasu tylko i wyłącznie pogłębi ich uczucie i przekona ich co do tego, co do siebie czują. :)
    Maggie i Louis.. Zastanawiałam się, jak wyjdzie ta cała sprawa z uczuciem chłopaka do Meg. Wątpliwe było to, że jak tylko o tym usłyszy to rzuci mu się na szyję i również wyzna mu jak bardzo go kocha, ale po prostu ciekawiło mi, jak się zachowa. W gruncie rzeczy myślę, że wiele osób postąpiłoby zupełnie tak samo. Jest zmieszana, nie za bardzo wie, co zrobić. To musi być ciężkie i wyobrażam sobie, jak bardzo może trapić ją ta cała sprawa. Byłam oczywiście trochę zawiedziona, że nic się pomiędzy nimi nie wydarzyło podczas wigilii, ale Bogu dzięki na drugi dzień wydarzyło się to, na co czekałam. Pocałowali się! Cóż.. Niestety nadal jestem lekko zawiedziona, bo stanęło tylko na jednym pocałunku, ale zdaję sobie sprawę z tego, że na resztę muszę jeszcze trochę poczekać. :c Akcja nie może się przecież rozwijać za szybko.
    Meg pojechała do redakcji i tam spotyka Dylana. Kurde.. Niby lubię tego ziomka, ale jego obecność podobnie jak obecność Emmy po prostu mnie stresuje. Mam nadzieję, że nie będzie komplikował spraw, bo się nie polubimy. :D No ale muszę przyznać, że bez takich postaci byłoby po prostu nudno, soooooł.. po raz kolejny spodziewam się naprawdę wszystkiego. XD
    Zbliżamy się do spotkania z rodzicami, a ja jestem niemal tak samo przerażona jak Meg! Mam taaaaaaaaaak cholerną nadzieję, że wszystko pójdzie dobrze i że się pogodzą. To na pewno nie będzie łatwe, no ale.. W życiu nic nie jest łatwe, heh.
    Rozdziały, które nadrabiałam są przepięknie napisane. Uwielbiam Twój emocjonalny i pełen uczuć styl, więc nie jestem do końca obiektywna, haha. Poza tym uwielbiam Ciebie, a wszystko co wychodzi spod Twoich palców po prostu mnie zachwyca. Pisz dziewczyno kolejny rozdział, bo naprawdę nie mogę się doczekać! Obiecuję, że wraz z pojawieniem się dziesiątego rozdziału postaram się bardziej z komentarzem. Teraz po prostu ciężko pozbierać mi myśli ze względu na to, że miałam takie zaległości. :o Mam nadzieję, że nie jesteś przez to na mnie zła, bo tego bym nie przeżyła. A teraz lecę, a Ty trzymaj się ciepło, lovki! <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem ciekawa co to za tajemnica i dlaczego Liam o tym nie pamięta....
    Meg musi zacząć działać!
    Czekam na next!

    OdpowiedzUsuń
  4. Wydawałoby się, że Meg odnajdzie w pracy ukojenie dla skołatanych nerwów, a jednak wcale tak się nie stało. Sądzę, że wypowiedź Dylana jeszcze bardziej pokręciła jej myśli. Maggie jest totalnie zagubiona i sama nie wie co myśleć o tym, co się teraz dzieje wokół niej i Louisa. Przyjaciel wyznając jej swe uczucia całkowicie zniszczył panującą wokół nich harmonię i teraz będą potrzebowali bardzo dużo czasu nim cokolwiek się unormuje. W dodatku Maggie najwyraźniej bardziej pożąda Lou w kwestii fizycznej, a nie uczuciowej. Z tego co zauważyłam ona jest niemalże pewna, że nie będzie w stanie odwzajemnić uczuć chłopaka, ale mimo to próbuje to w sobie zwalczyć. Jakby na siłę chciała pokochać Tomlinsona - byleby go nie stracić. To nie jest dobre, ponieważ przysporzy naszym bohaterom jeszcze więcej cierpienia. Ugh, tak bardzo nie wiem co o tym wszystkim myśleć :<.
    Omo! Czyli jednak Emma ma jakieś niecne plany względem Lou? A ja myślałam, że ona naprawdę jest w porządku! Przecież tak zapewniała Tomlinsona, że niczego od niego nie oczekiwała, a to co się między nimi działo nie miało większego znaczenia... Niezła z niej manipulantka! Już jej nie lubię i mam ogromną nadzieję, że za bardzo nie namiesza w życiu Maggie i Lou, ale wątpię w to. Tym bardziej, że nasza bohaterka przyjęła ją do swojej pracy! Meg i Emma pracujące razem... Kiepsko to widzę. To oczywiste, że Meg jej teraz nie zwolni. Dopiero co ją przyjęła i nie miała ku temu żadnego powodu, ale nie dziwię się, że chętnie zmieniłaby swoją decyzję. Sama na jej miejscu chciałabym zrobić dokładnie to samo.
    Zachowanie Ashley bardzo mnie zaniepokoiło... Widząc Emmę zachowała się tak, jakby zobaczyła płatnego mordercę i nie mogła uwierzyć, że Liam otworzył mu drzwi. Jaka tajemnica się tutaj kryje? Czego nasz kochany Payne nie pamięta? Omo! Jak mogłaś nas tak zaciekawić i uciąć w takiej chwili? Jesteś okrutna, wiesz?!
    I kurcze Meg nic nie powiedziała Lou. Weszła do jego mieszkania zdenerwowana, jakby gotowa powiedzieć mu coś ważnego, ale ostatecznie zrezygnowała, wciąż bijąc się z własnymi myślami. Uważam, że Tomlinson ma rację. To wszystko działo się zdecydowanie za szybko i nasza bohaterka po prostu nie umie poukładać tego sobie na spokojnie w głowie. Tylko jak ona tutaj ma mieć czas na jakieś rozmyślania, skoro widuje się z Tomlinsonem codziennie? Przytulają się, on czule całuje jej policzek i zapewnia, że wszystko rozumie, że mogą wciąż być przyjaciółmi... Na każdym kroku pokazuje, jaki jest kochany i wspaniały, a to jeszcze bardziej mąci w głowie Meg. Uważam, że dziewczyna powinna pobyć kilka dni sama w czterech ścianach i wszystko na spokojnie sobie przemyśleć. Lepiej nie podejmować pochopnej decyzji, która potem może wszystko zniszczyć.
    Rozdział bardzo mi się podobał, a szablon pasuje do tego opowiadania. Meg wygląda na nim tak słodko! A Lou jaki zamyślony... Cudo *,*.
    Czekam na nowość. Weny życzę, kochana <3.

    OdpowiedzUsuń
  5. Po 1. Wygłąd - baardzo mi się podoba ! :) Faktycznie, teraz blog prezentuje się lepiej ;) Nie mówię, że przedtem było źle, po prostu teraz jest korzystniej :D

    Po 2. Emma - od samego początku nie podobała mi się ta kobieta i cały czas mam wrażenie, że przysporzy głównym bohaterom jeszcze wiele problemów .. O co chodzi z tą całą 'tajemnicą' ? O czym nie pamięta Liam ? Kurcze, po tym rozdziale zostawiłaś mnie z tyloma pytaniami bez odpowiedzi .. :D

    Po 3. Louis i Maggie - kurczę, mam nadzieję, że w końcu zrobią krok do przodu i dziewczyna odnajdzie w sobie to uczucie, którego nadal nie jest pewna ;) Historia przyjaciół odnajdujących się po dłuższej rozłące jest naprawdę wzruszająca i nie mogłabym znieść tego, że Rain nie poczuje do Tomlinsona tego samego, co on do niej .. To nie może się tak skończyć ... ZROZUMIANO ?! XD

    Hahah, żartuję ;)) Czekam na next ! ♥

    OdpowiedzUsuń
  6. Już na samym początku, chciałabym Ci bardzo podziękować za komentarz na moim blogu. Wprawiłaś uśmiech na mojej twarzy. <3

    Po pierwsze, jeśli chodzi o twoje arcydzieło, to przepiękny wygląd. Jedynie co mi się nie podoba to główny napis, bo trochę się rozmazuje i ledwo go widać, ponieważ tło jest podobnego koloru, ale i tak jest piękny. J

    Prolog od razu mnie zachęcił. Lubię, gdy na początku są refleksje, filozofie o kimś lub o czymś. Rozdział pierwszy od razu mnie powiadomił o tym, jakie piękne i cudowne opisy piszesz. Matko, jak mi się marzy tak pisać! Tess, oddaj mi swój talent, haha! J
    Ale również od razu żal mi Maggie. Wiem, co to stracić bliską osobę, a co najgorsze – najlepszego przyjaciela. Sama go straciłam. Ale najlepsze, że to nie przeze mnie. W szkole omija mnie, nawet na mnie nie patrząc. Ma mnie głęboko gdzieś, ale nie będę Ci się tutaj użalać w komentarzu, więc znowu przejdę do rzeczy. ;d

    Biedaczka miała trudne dzieciństwo. Wyobrażam sobie, jak musiała przez to wycierpieć i ile bólu miała w swoim sercu. Dobrze, że miała Louisa. Ale ponownie wracamy do teraźniejszości. Dowiadujemy się, że One Direction wraca do Londynu! Jestem ciekawa, jakie skutki będzie miało spotkanie Meg i Lou. Boże, przez Ciebie cały czas o nim myślę i zaczyna mi się podobać, ech. <3

    No, to teraz rozdział drugi, huh! Ale się działo, kochana. Meggie, biedna, tak słodko zareagowała. Ale wkurzył mnie trochę Louis, bo od razu powinien jej wszystko wytłumaczyć.
    Kocham rozdział trzeci, jednak nie sądziłam, że Meg mu tak szybko wybaczy. Chociaż nie dziwię się, ponieważ za nim bardzo tęskniła.

    Dobra, reszty rozdziałów już chyba nie będę komentowała, bo jak widzisz, robię to bardzo chaotycznie, haha. Cóż, przyzwyczaj się – moje komentarze zawsze tak wyglądają, gdy coś mi się podoba, a zwłaszcza tak bardzo! Tylko teraz skomciam ósmy i dziewiąty, bo aż mnie korci, ech. ;)

    Jeeeeej, jak Louis to słodko wyznał. Matko, ja też chce takiego przyjaciela. Chociaż najpierw musiałabym być tak spokojna, jak Meggie, bo ja jestem jej całkowitym przeciwieństwem. Jednak trochę się na niej zawiodłam. Myślałam, że od razu zarzuci mu ręce na szyje i powie „ja też cię kocham, Lou!”. Dobra, to by było trochę niestosowne, ale wyobraźnia nie zna granic, prawda? ;D Ale wszystko nadrobiłaś, kochana, końcówką. Wreszcie się ogarnęła i go pocałowała. Aż czułam gorąco, jakie obydwoje czuli. Teraz ta dziewiątka. I ta pieprzona Emma, u której czuje taką zazdrość, pod przykrywką „dobrej przyjaciółki” Louisa. Wydaje mi się, że to ona będzie główną przyczyną może jakiegoś konfliktu między Lou i Meg? Nie dziwię się, że Liam coś podejrzewa, Ashley widać to samo. A na samym końcu słodkie przywitanie naszej cudownej parki. <3

    Na dodatek, po raz pierwszy spotykam się z opowiadaniem, gdzie to chłopak pierwszy zakochuje się w dziewczynie. A przynajmniej on sobie to pierwsze uświadamia. No, może nie po raz pierwszy, ale jest to jedne z nielicznych. Szczerze mówiąc, stęskniłam się za takimi opowiadaniami – chodzi mi głównie o bohaterów i stosunki. Teraz czytam opowiadania nieco inne. J

    Teraz kończę mój jakże cudowny i bardzo poukładany komentarz. Pewnie znając mnie, nie zrozumiesz z tego nic, ale najważniejsze, abyś wiedziała, że jesteś osobą, którą bardzo podziwiam, a twoje arcydzieło dodaje do obserwowanych i do mojego serducha. ♥

    Gorąco Cię pozdrawiam i zapraszam również do mnie.
    www.twenty-secrets-of-love.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Muszę przyznać, że szablon jest naprawdę śliczny! Co jak co, ale masz do tego smykałkę, tak samo zresztą jak do pisania, więc mogę Ci tylko zazdrościć :D
    Strasznie mi się podoba, w jaki sposób opisujesz uczucia głównej bohaterki. Wszystko jest takie prawdziwe, rzeczywiste, mogę się doskonale wczuć w jej sytuację i zastanowić, co ja bym zrobiła na jej miejscu. A przede wszystkim nie idealizujesz jej zachowania, nie sprawiłaś, że po wyznaniu Louisa nagle się na niego rzuciła, odwzajemniając jego uczucia, tylko przedstawiłaś zwykłe, ludzkie rozterki, przez które przechodziłby przecież każdy, gdyby jego przyjaciel wyskoczył niespodziewanie z tak poważną deklaracją. Ja sama się zastanawiam, co tak naprawdę kryje się w głowie Maggie i całym ciele dziewczyny. W pierwszym odruchu była niemal zrozpaczona faktem, że Lou jest w niej zakochany, przerażała ją myśl, że musi go odrzucić, ponieważ niemal natychmiast doszła do wniosku, iż jej uczucia w żadnym wypadku nie przekraczają granic przyjaźni. Potem jednak wydarzył się ten pocałunek, którego sama była przecież inicjatorem. Zauważyła, że Louis nie jest jej obojętny, problem w tym, że naprawdę nie wiadomo, czy to początek szczerej, prawdziwej miłości, zwykłe zainteresowanie spowodowane jego wyznaniem czy też fizyczne pożądanie. Muszę przyznać, że gdybym to ja była na miejscu Meg, to byłabym chyba jeszcze bardziej spanikowana jak ona. Bo jak tu rozważać cokolwiek, kiedy cały czas pozostaje strach, że skrzywdzi się tak bliską sobie osobę?
    Przyjazd do pracy był mimo wszystko dobrym pomysłem, bo chociaż obowiązki nie sprawiły, że Maggie przestała rozmyślać o swoim przyjacielu, to przynajmniej miała możliwość porozmawiania z Dylanem, do którego czuję coraz większą sympatię. Na początku uznałam, że będzie próbował wkraść się w łaski swojej szefowej (w sumie to podejrzenie wciąż pozostaje, tylko że teraz osłabło) ale w gruncie rzeczy dobry z niego kumpel. Nie zasypał Meg gradem dociekliwych pytań, nie doszukiwał się niczego, tylko spokojnie, tak jak sam uważał, odpowiadał na jej pytania. Myślę, że właśnie coś takiego mogło najbardziej pomóc dziewczynie.
    Jak sama wiesz, na początku pojawienie się Emmy mnie przeraziło, potem znacznie się uspokoiłam, uznając ją za niegroźną. Teraz ponownie zmieniłam zdanie i myślę, że to już będzie ostateczna decyzja. Nie dość, że zatrudniła się dokładnie w tym wydawnictwie, którym zarządza Meg, to jeszcze poszła do Liama, mając nadzieję, że ten powie jej coś więcej o planach Louisa, dzięki czemu sama mogłaby się z nim zobaczyć. Chociaż ta dziewczyna sprawia wrażenie miłej i... normalnej, wydaje mi się, że te pierwsze sceny z jej udziałem to dopiero zwiastun problemów. Nie była jakaś namolna podczas rozmowy z Paynem, ale po prostu coś mi tu śmierdzi. No i jeszcze ta reakcja Ashley na jej widok... Byłam kompletnie zszokowana. O co może chodzić i co wspólnego z Em może mieć właśnie Liam? Strasznie mnie zaintrygowałaś ;o
    Ostatnia scena to zdecydowanie moja ulubiona, jeżeli chodzi o ten rozdział. Po raz kolejny znakomicie oddałaś wszelkie emocje, które dominowały w Meg, kiedy zadzwoniła do drzwi, to jakie wrażenie zrobił na niej wygląd Louisa oraz tą całą niezręczność. Natomiast sam Lou zachował się po prostu wspaniale. Według mnie niejeden chłopak, widząc, że jego przyjaciółka po ważnym wyznaniu zachowuje się w taki nerwowy sposób i wyraźnie nie ma zielonego pojęcia, co robić, pewnie by to wykorzystał. Starałby się poniekąd przymusić dziewczynę do bycia z nim, a ta pewnie by się poddała, żeby go nie zranić. Tymczasem Louis nie chce prowokować niczego na siłę. Jest czuły i kochany, dzięki czemu jeśli w Meg pojawi się wzajemność - mam nadzieję, że tak! - to na pewno będzie ona szczera.
    Uwielbiam to opowiadanie, zwłaszcza przez wzgląd na Twoje niesamowite opisy :) Pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Zazdroszczę ci tej umiejętności tworzenia szablonów, bo wychodzą ci naprawdę przepiękne! Świetnie dobrane obrazki, kolorystyka, czcionka. Cudo.
    Co do rozdziału, to jestem taka... cholera, brakuje mi słowa... ugh, po prostu jakaś taka. Nie umiem ci tego wytłumaczyć, wybacz. Taka... ajkdsdakjfbjska. Boże, nieważne, bo się pogrążam.
    Przed Meg teraz ciężki okres, jeśli chodzi o jej uczucia. Aż trochę mi jej szkoda, bo być tak zagubionym wcale nie jest łatwe do przełknięcia. Wiadomo, że kocha Louisa, jako przyjaciela, bo to widać. Ciekawe tylko, czy ta miłość może przekształcić się w coś więcej. Ja osobiście, jako po uszy zakochana w Tomlinsonie, mam nadzieję, że tak. No bo jakby nie patrzeć, Louis to uroczy i dobry chłopak i jestem pewna, że mógłby uszczęśliwić dziewczynę. Myślę, że nasza bohaterka też to wie, ale jednak wątpliwości są zbyt silne. Pociąg fizyczny - pewnie, że tak i nawet jej się nie dziwię. No kurde, kto nie chciałby... mieć do czynienia z kimś takim jak nasz Tommo? No cóż, w każdym bądź razie w końcu będzie musiała podjąć jakąś decyzję, bo taka sytuacja jaka jest teraz - ta niepewność z ich stron, może w pewien sposób popsuć ich relacje.
    Co za ironia losu. Dziewczyna poszła do pracy, aby zapomnieć przez chwilę o tym wszystkim, wyciszyć się, a okazało się, że zrobiło się jeszcze gorzej. Przede wszystkim przez to, co powiedział Dylan. Ale jak dla mnie miał rację. No i jego słowa jakoś pchnęły Meg do tego, żeby czym prędzej pojechała do swojego przyjaciela. Trochę mi przykro, że to namiętność nią kieruje, a nie uczucia, ale mam nadzieję, że bohaterka w końcu opowie się po kórejś stronie.
    A Louisa uwielbiam, i będę to powtarzać za każdym razem. No bo czyż on nie jest mega uroczy? Nie naciska na nic, wciąż jest przyjacielski, opiekuńczy i wszystko rozumie. No po prostu ideał! No i wygląda jak grecki bóg, ale to już inna sprawa.
    Za to ta Emma mi się tu zaczęła nie podobać. Więc ona jednak coś ten teges do Tomlinsona? No ładnie, teraz to się zacznie. I jeszcze ta dziwna, pokręcona sytuacja z Liamem i nią. Cholera, zastanawia mnie, co się takiego mogło wydarzyć pomiędzy nimi, że Ashley tak zareagowała. Nie. Podoba. Mi. Się. To. Wyczuwam tu coś bardzo niedobrego. Meg zazdrosna, Em coś kombinuje, Liaś w ogóle wtf. No, dowaliłaś dziewczyno. Ale to dobrze, podoba mi się to. Trochę więcej akcji jeszcze nigdy nikomu nie zaszkodziła ; )
    No cóż, opuściłam się totalnie w komentowaniu, ale mam nadzieję, że to, co tutaj jakoś wypociłam ci wystarczy. Czekam na następny i oczywiście ogromu weny słoneczko! x

    OdpowiedzUsuń
  9. Niach, niach, niach… Czyżby panna Rain cierpiała na syndrom dnia po? Oj, nie dobrze. Nie powinno się żałować przyjemnych rzeczy. W maurowej filozofii powinno się po prostu przychodzić z nad nimi do porządku dziennego. No regres. xD Chociaż jak to powiedziałam to przypomniał mi się ten fil Just Sex z Kunis, która u Ciebie doch reprezentuje główną bohaterkę. Upss… wyszło dość niezręcznie.
    Ale nie gniewasz się prawda?
    Po przeczytaniu pierwszej strony tego rozdziału (wiesz, że u mnie ma cztery strony? Jak ty to robisz, że rozdział jest sycący, a nie przypomina jak u mnie epopei? NO JAK?) doszłam do wniosku, że podoba mi się kanwa na jakiej oparłaś to opowiadanie. W sensie, sam problem Louisa i Meg nie jest jakiś porywający, bo urażona dumna dziewczyny zdaje się już się wyleczyła. Chodzi mi o to, że ona strasznie się obawia tego związku. Tutaj czuje coś więcej do Louisa, ciągnie ją do niego, ale jak postawić ją przed realnym zagrożeniem zwanym dalej związkiem to dziewczyna robi się niebieska i chowa głowę w piasek. No paranoja, po prostu. I nadal uważam, że jej obawy i uciekanie od problemu mogą tą znajomość zniszczyć bardziej niż próba stworzenia związku. Można być z ex przyjaciółmi. MOŻNA! Jestem na to żywym dowodem. A, miałam napisać do J. xD
    Meg jest pracoholiczką. Piona fikcyjna bohaterko. Myślę, że obowiązki pozwalają się całkiem dobrze zdystansować od emocjonalnego bałaganu w ludzkiej duszy. Poza tym praca i takie odseparowanie się pozwala nam podjąć decyzje co jest ważne, a co jest ważniejsze. Po prostu lepiej czasem nie poodejmować definitywnej decyzji od razu, ale dopiero po chwili, bo głębszym przemyśleniu spray.
    Ej, ale Dylan nie czuje mięty do Rain prawda? W sensie to by wiele skomplikowało. ( Ta… gadam jakbym nie pałała całym sercem miłością do komplikacji, ale Ciii… ) Bo wiesz, ja po prostu nie widzę go z nią. Nie w tym opowiadaniu. Może w realnym życiu, ale nie na łamach tej historii. Nawet nie przez pięć sekund. Nawet nie przez dwa rozdziały. Nawet nie przez pół zdania. Po prostu NIE.
    Chyba, że…
    Nie, nadal nie.
    Po prostu nie rób z nich paringu, bo Ci zrobię w komentarzach antyship wszechczasów tak wielki, że się nie pozbierasz i będziesz musiała włączyć moderację ze względu na te wszystkie bzdury, które bym tu wypisywała. I tak, to jest obietnica. Możesz ją sobie gdzieś zapisać czy coś. Ja mówię poważnie.
    A na koniec, bo strasznie w tym pociągu rzuca mną, powiem Ci, że strasznie szarmancki ten Twój Lousi. W TS, Hazz ma podobne zagrywki. No po prostu tworzysz takich szlachetnych mężczyzn, że nie dziwię się iż Twoje bohaterki do nich później lgną. No dzii… Do czego tu nie lgnąć? Drzwi przytrzyma, piosenkę zaśpiewa, pocałuje, zadba byś czuła się komfortowo, uważa by nie nadepnąć na odcisk wszystkim Twoim obawom. No bohater opowiadania szyty na miarę. Spod igły. Tylko zastanawia mnie, gdzie Ty laska takie wzorce znajdujesz. A jak masz ich tam jakiś magazyn czy chociaż sklepik na peryferiach to daj znać. Mi się też kilka takich obiektów przyda. Tylko z przykrością stwierdzam, że do użytku prywatnego. 

    M.K
    http://last-direction.blogspot.com/
    http://feedback-ff.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Hm... a cóż to za tajemnica z Emmą? Dlaczego Liam niczego nie pamięta? No, zrobiło się bardzo interesująco. :D Mimo zapewnień Emmy, że nie chce odzyskać Lou, mam dziwne wrażenie, że coś knuje. Czemu chce pracować w redakcji Mag? To trochę podejrzane, że akurat tam się zgłosiła. Mam nadzieję, że nie dojdzie między nimi do spięć. Nie dziwię się Magg, że bo się związać z Lou. Bo rzeczywiście, jeśli im nie wyjdzie, to może zakończyć także ich przyjaźń. Mimo to mam nadzieję, że kiedyś da mu szansę i nie pożałuje tego. :) Ulżyło mi, że Lou nie robi sobie złudzeń z powodu zachowania Magg. W ogóle to podziwiam go za taką wyrozumiałość, bo ona robi jedno, a mówi drugie. Trochę się to wyklucza, więc mógłby czuć się zagubiony.

    OdpowiedzUsuń
  11. Doskonale rozumiem wątpliwości Maggie. No bo kurczę, to naprawdę trudna sytuacja. W końcu Louis jest jej najlepszym przyjacielem i fakt faktem, od przyjaźni do miłości krótka droga, jednak jeśli byłaby z nim w związku, ma rację, że jeśliby zerwali, nic nie byłoby takie samo. To takie skomplikowane. Strasznie jej współczuję, nie chciałabym być na jej miejscu, tym bardziej, że mam wielu przyjaciół chłopaków i jednego najlepszego przyjaciela, więc chyba bym umarła, gdybym nagle się w którymś z nich zakochała i on we mnie. Spanikowałabym pewnie i odepchnęła go od siebie. Typowa ja. Mam nadzieję, że Rain tak nie zrobi, bo wtedy uduszę ją gołymi rękoma. Jestem bardzo ciekawa osoby Dylana. Taki cichy, miły, przyjazny i tak dalej. Ciekawe czy ma jakąś gorszą stronę, czy coś. W sumie nie wiem, czy go lubię czy nie. Póki co, myślę, że jest mi totalnie obojętny.
    Ale jeszcze bardziej oczywiście intryguje mnie Emma! Wygląda na to, że Maggie będzie razem z nią pracowała, na początku nie miałam nic przeciwko temu, bo wydawała się nieszkodliwa, jednak po tym, co powiedziała Ashley zaczynam się jej obawiać. No bo kim ona tak naprawdę jest? Co zrobiła? Jezu, nie mogę się doczekać aż to wszystko się wyjaśni.
    Czekam na następny i życzę masy weny! ♥

    OdpowiedzUsuń
  12. Okej, masz nową fankę!
    No więc jakieś dwie godziny temu znalazłam twoje opowiadanie. Ujrzałam na szablonie Louisa Tomlinsona i Milę Kunis i od razu pomyślałam: "Nie no, ja muszę to koniecznie przeczytać". Zachwyciała mnie twoja historia, a najbardziej to w jaki sposób dobierasz słowa. W tym rozdziale najbardziej zaintrygowała mnie ta sprawa z Emmą i Liamem. Jestem ciekawa o czy mówiła Ashley (swoją drogą bardzo ciekawie dobrałaś jej postać). Mam jednak nadzieję, że Maggie odwzajemni uczucia Louisa, bo świetnie wyglądaliby ze sobą, a po za tym trochę mi go szkoda. No nic, czekam na kolejny rozdział. Pozdrawiam, Weronika z you-and-me-equals-we.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Jejku *.* Masz wielki talent do pisania :o Na pewno zajrzę tu jeszcze :*
    A tym czasem chciałabym cię zaprosić na mój blog. Dopiero zaczynam więc przydały by mi się jakieś wskazówki :)
    http://you-make-me-strong-fan-fiction.blogspot.com/
    Z góry przepraszam z spam :*

    OdpowiedzUsuń
  14. Omamo! Już tyle czasu ociągam się z komentowaniem, ale obiecuję, że pojawi się tu moja opinia. :c

    OdpowiedzUsuń
  15. Chciałam tylko napisać, że to opowiadanie jest niesamowite! Dzisiaj przez przypadek natrafiłam na nie i przeczytałam od początku. Żałuję że wcześniej nie odkryłam tego cudeńka! Dziewczyno! Masz tak ogromny talent, na prawdę to co piszesz jest cudowne, nieziemskie! Piszesz składnie, idealnie, czyta się przyjemnie. Mogę z ręką na sercu powiedzieć że jesteś pełną profesjonalistką:)
    Podoba mi się historia jaką nam przedstawiasz, relacja między Louisem a Maggie. Fakt jest ciężka, ale myślę że sobie z tym poradzą. Maggie z biegiem czasu zda sobie sprawę z tego że czuje coś więcej do swojego przyjaciela, mam tylko nadzieję, że nie za późno. Żeby nikt inny nie wtrącił się w tą relację. A podejrzewam że Emma jeszcze namiesza. Niestety. Ale dlatego wprowadza się takie postacie, przecież musi się coś dziać prawda? Swoją drogą bardzo mnie zaciekawiłaś tym opowiadaniem i oczywiście zostanę tutaj na dłużej. Przepraszam, że nie skomentowałam każdego rozdziału z osobna, teraz już na bieżąco będę wyrażać swoją opinię pod każdym nowym rozdziałem.
    Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział, pozdrawiam serdecznie Asiek :)

    OdpowiedzUsuń